Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X

środa, 15 lutego 2017

Lekcje WFu - doświadczenia?

Dzionka dzisiejszego podrzucam temat do pogadania, a będzie on następujący... lekcje wychowania fizycznego w szkole. Co prawda były one w moim wykonaniu 100 lat temu, ale dzięki synowi temat nadal aktualny :D

Today I'm going to share another topic for a chat with you, and it will be as follows... physical education lessons at school. They were about 100 years ago in my case, but thanks to my son this topic is still on time :D

Jakie one u was były? Takie, jak powinny, czy wręcz przeciwnie?

What were they like in your case? The way they should be or not?

Dlaczego o tym piszę. Bo wydaje mi się, że współczesne dzieci/młodzież często migają się od tych lekcji. Z drugiej strony uprawianie sportu, bycie fit jest w modzie.

Why am I writing about it? I guess that nowadays children/teenagers tend to escape from these lessons. On the other hand, being fit, going to the gym is on time.

Dużo zależy od nauczyciela. W szkole podstawowej uczyła nas w-fu kobieta, która z każdego chciała zrobić sportowca na medal. Wyglądała niczym radziecka sportsmenka na sterydach ;) Nie każdy w klasie lubił skoki przez kozła, stanie na rękach, pływanie, czołganie się pod ławkami czy fikołki na skrzyni, a i skoki przez tyczkę i biegi na 3 kółka dookoła boiska się zdarzały. Biada osobom mniej sprawnym fizycznie! Kobieta była ostra i wiele osób zwyczajnie kombinowało, jak zwolnić się z lekcji, bo baba nie przyjmowała do wiadomości, że ktoś ma opory czy nie wyrabia kondycyjnie w każdym typie sportu, jaki ona narzuci. Nie do zdarcia kobita ;P Naprawdę można było znienawidzić sport.


translation: box sommersaults in my case
Expectations:
Reality:



It's very important how the teacher is like. When I was in my primary school (up to 15 years old), there was a female teacher who wanted to make a champion of everybody. Not everybody in our class liked horse jumping, standing on hands, swimming, crawling under low benches or box sommersaults. We also had pole vault (without a pole, lower version) and running on time three circles around a football pitch. Those who were physically weaker, had a problem. The woman was sharp and many students were trying to escape these lessons. She didn't accept the fact that somebody may be reluctant to do some of these sport activities. She was tough ;P You really could hate sports because of that.

W liceum było inaczej. Nauczycielka nie miała aspiracji, by wysłać uczniów na międzynarodową olimpiadę ;P Grało się w kosza, siatkówkę, piłkę ręczną, czasem były biegi na czas na krótkie dystanse. Uczniowie nie mieli presji wykazywania się zdolnościami akrobaty, więc i lekcje były przyjemniejsze. Kombinowanie, jak tu zwolnić się z lekcji, było zdecydowanie rzadsze, niż widywane w klasie z podstawówki.

In my secondary school it was a different case. Our teacher didn't have aspirations to send her students to the International Olympics ;P We were playing basketball, volleyball, handball, sometimes we had to run for a short distance on time. Students weren't forced to show features of acrobats, so classes were much nicer. Ideas of escaping physical education classes were definitely more rare compared to those from our primary school class.

Jak wyglądały u was lekcje w-fu? Nudno, masakra, czy też fajna zabawa?

How were physical education lessons looking in your schools? Boring, a disaster or a great fun?

68 komentarzy:

  1. Ja lekcje wf-u wspominam koszmarnie. Od gimnazjum unikałam ich jak się tylko dało. Dopiero, gdy poszłam na studia przekonałam się do aktywności fizycznej :)
    Pozdrawiam, Megly (megly.pl) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, na studiach ja też miałam najbardziej lightowy w-f :)

      Usuń
  2. Ja w podstawówce miałam wychowawczynię-nauczycielkę w-fu, każdy z niej się śmiał, że nigdy nie widział jej jak wykonuje jakiekolwiek ćwiczenie :D Mimo to lubiłam (nadal lubię) aktywność fizyczną i nie unikałam lekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie, gdy nauczycielka nigdy nie pokazuje na swoim przykładzie, jak wykonać jakieś ćwiczenie, to trochę kiszka - chyba wiekowa nie była?

      Usuń
  3. Nie znosiłam w-fów i ogólnie mimo tego praktycznie zawsze się przebierałam bo niestety tylko 3 razy można było w semestrze być nie przygotowanym. W podstawówce był w miarę lajcik - jakieś koziołki, tyczki, tenis stołowy, siatkówka - problemem była jedynie mała salka. Później jak zmodernizowali gimnazjum i dobudowali do podstawówki to nie tylko była to wygoda bo i w-fy były na wielkiej hali sportowej. Tu częściej koszykówka, siatka no i tenis stołowy. W liceum znowu same ćwiczenia i akrobacje oraz rozciągańce. A na studiach spory wycisk jakby to była kara za studiowanie przedmiotów "lżejszych" tudzież angielskiego :) Na szczęście w-fy to już tylko wspomnienia ale pograłabym w tenisa stołowego tylko nie wiem gdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W-Fy na hali sportowej - marzenie :)Ale że na studiach wycisk? :O Nie studiowałaś AWFu?

      Usuń
  4. Ja nie przepadałam za wf, ale jak były lekcje z kozłem, skrzynią itp to bardzo lubiłam te ćwiczenia, podczas gdy inni byli oburzeni..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam poprawne skoki przez kozła :D

      Usuń
  5. So funny! Have a blessed day, kisses!

    Blog Paisagem de Janela
    paisagemdejanela.blogspot.com.br

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba nigdy - no może po za pewnymi wyjątkami - nie przepadałam za tymi lekcjami

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zawsze miałam (i mam nadal) luźny w-f. :) W szkole podstawowej i w gimnazjum uczyła mnie bardzo fajna pani, uprawiałyśmy głównie sporty zespołowe, najczęściej siatkówkę, a oprócz tego piłkę ręczną, koszykówkę i unihokeja. Czasem mieliśmy jakieś biegi albo skoki w dal lub jakieś inne testy, ale nie było to jakieś przytłaczające. Oczywiście najlepsi jeździli na różne zawody itd. :) Teraz w liceum w sumie mam jeszcze luźniej, a nie sądziłam, że to możliwe, haha. W sumie nic szczególnego nie trzeba robić, grunt, żeby nie siedzieć na ławce, tylko się ruszać - siatkówka, badminton itp. :) Zawsze lubiłam w sumie w-f, ale teraz wolę czasami nie ćwiczyć i się uczyć na jakiś spr czy coś w tym stylu. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubiłam wfu, głównie dlatego, że mam problemy z biodrami (przez wf właśnie ;) ), a należę do osób, które prędzej zacisną zęby, niż powiedzą, że czegoś nie mogą zrobić. Dlatego zwolnienie z wfu w 3 gimnazjum było dla mnie wybawieniem :D Poza tym zazwyczaj moja klasa miała jakieś aspiracje, a nie nauczyciel - jak nie odbiłam piłki, to od razu były hejty. Generalnie nie lubię sportów zespołowych, bo jak coś mi nie wyjdzie, to ludzie są źli na mnie ;)
    Na studiach już jest całkiem inaczej - najpierw chodziłam na basen, potem na korektywę, a teraz będę chodziła na taniec towarzyski. I tak według mnie to powinno wyglądać w szkole, że sobie człowiek wybiera, co chce robić, a nie zmusza się do ciągłego grania w siatę, której nienawidzi, bo nie umie serwować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, a co ci się stało na wfie z biodrami, jeśli mogę zapytać?
      I te hejty za to, że ci coś nie wyszło - to zaskakujące, nigdy czegoś takiego na wf nie doświadczyłam...
      Taniec - super sprawa!

      Usuń
  9. Some of my fondest memories from elementary school are of PE. I remember loving learning how to square dance (traditional American dances), playing creative variations of tag, and learning various sports. It was never really very serious. In middle school we did mostly sports, and in high school we were able to choose what we wanted. One semester I signed up for bowling and we took a van to a bowling alley and got to play for an hour. It was so fun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. You're lucky it was never too serious :)

      Usuń
  10. To video jest zabawne :-) Ja miałam panów od wfu, presji wielkiej nie było.Jedyne czego nie lubiłam robić to skakać przez kozła :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. nie nawidziłam wf w szkole... koszmar z dzieciństwa, straszne nauczycielki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten podstawówkowy w-f w mojej klasie to był jakiś sadyzm nad niektórymi uczniami :(

      Usuń
    2. otóż to... trauma na całe życie;p

      Usuń
  12. Ja uwielbiam wf ale często nic na nim nie robię. Ale to dlatego, że w mojej klasie jest 29 chłopa to oni ciągle w nożną grają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :O Aż tylu? To musisz mieć wzięcie :D A w jakiej jesteś szkole?

      Usuń
  13. o rany nie lubiłam wf w podstawówce na mysl o skakaniu przez skrzynie czy kozla dostawałam bolu brzucha hehe

    OdpowiedzUsuń
  14. Thanks a lot :D Your comment filled my heart. I have no words < 3

    :o :o OMG!!!!

    NEW COOKING POST | Seafood and Mushrooms Lasagna :o :o
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Brrr, lekcje w-f'u zawsze były jakieś takie nijakie. W podstawówce i gimnazjum gdy w-f mieliśmy razem z chłopcami przeważnie to wyglądało tak, że dziewczynki dostawały skakanki i szły na korytarz obok sali gimnastycznej a chłopcy grali w piłkę nożną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skakanki, jak na placu zabaw przed domem :)

      Usuń
  16. Nie lubiłam w-fu, podobały mi się jedynie gry zespołowe :P Bieganie i skakanie było dla mnie koszmarem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubiłam koszykówkę, bo siatkówkę to już jakoś nie bardzo ;)

      Usuń
  17. I absolutely hated these lessons at school, because teachers were strict and I was tallest, clumsy and not very into all these elegant gymnastic or basketball @_@ but I loved running)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gymnastics can be hard... I don't like strict PE teachers, not everybody is equally potent.

      Usuń
  18. U nas było tak samo różnie. W podstawówce było chyba najlepiej, mimo że była to klasa sportowa. Wydaje mi się przede wszystkim, że chęć zwolnienia z wfu wynika z tego, że nikt nie lubi być w kwestii sportu (no oprócz osób które aspirują do takiego trybu życia - sportowca) porównywany do innych. A to na wf często się zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tam zawsze lubiłam wf, ale u nas nauczyciele nie mieli przerostu ambicji :)
    Gif z kozłem wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo ten gif rozkłada mnie na łopatki :D

      Usuń
  20. Och, ja nienawidziłam wfu, strasznie mnie stresował i męczył psychicznie oraz koszmarnie zniechęcał do ruchu. Za to jak skończyłam szkoły i miałam wolną rękę do wybierania tego, co chcę robić, to pokochałam ruch i ćwiczenia i robię to bardzo chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieodpowiedni nauczyciele potrafią zniechęcić...

      Usuń
  21. Kocham siłownie, ale od wf uciekałam :D nie wiem dlaczego :) jakoś nie mogłam się przemóc :D

    OdpowiedzUsuń
  22. całkiem dobrze wspominam lekcje wf :) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Masakra u nas było identycznie! W podstawówce i gimnazjum nauczycielka wyciskała z nas wszystko byleby materiał był wykonany na 120%. W liceum miałyśmy taką, która ciągle chodziła zaspana czy też "najarana" i ciągle jakieś banalne gry zespołowe... Nigdy w-fu nie lubiłyśmy a dopiero na studiach okazało się, że aktywność fizyczna może być fajna i dawać motywacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, nie każdy ma taką samą sprawność fizyczną - niektórzy nauczyciele potrafią 'zajechać' uczniów...

      Usuń
  24. W podstawówce byłam grubciem więc i mniej sprawna i pamiętam jak super miło było dostawać najgorsze oceny w wf jak zawsze miałam świadectwo z czerwonym paskiem. W gimnazjum nie pamiętam za bardzo, a w liceum moja szkoła miała siatkarską drużynę i jedyne co robiliśmy to siatkówka w którą nie lubię grać. Więc średnio wspominam wf a do tego nie lubię stawiania ocen z tego. Np pamiętam jak był skłon na ocenę, kurczę moja budowa ciała wymaga ode mnie zgięcia się bardziej żebym dotknęła ziemi i pani nauczycielka miała gdzieś takie rzeczy i naciągajcie sobie mięśnie żeby dostać piątkę :) Eh, beznadzieja. Albo najgłupsze: kazali stać na jednej nodze na czas(!!) no błagam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za siatkówką też nie przepadam...
      Oceny z wfu faktycznie potrafią być krzywdzące.

      Usuń
  25. mój wf w podstawówce był raczej ok, zazwyczaj graliśmy w dwa ognie lub siatkówkę, a do tego sprawdziany z biegów. natomiast w gimnazjum, a dokładnie w 3 klasie, moja przygoda z wf'em się zakończyła, ponieważ mieliśmy ludzkie piramidy. za zadanie dostałam stanięcie na barkach koleżanki, która siedziała po turecku. nie utrzymałam się, spadłam, zbiłam kręgosłup i przez to wyszła mi dyskopatia, więc przez całe liceum byłam na zwolnieniu lekarskim i ciągle biegałam na rehabilitacje czy też leżałam w szpitalu. teraz na 1 roku studiów wf miałam jako zajęcia obowiązkowe, ale mogłam wybrać takie zajęcia, które mi się podobały i chodziłam na nie z przyjemnością przez cały semestr.

    nie było tak kolorowo u mojego brata (teraz kończy on gimnazjum). w 6 klasie podstawówki prawie z tego przedmiotu nie zdał, ponieważ był najmniejszy w klasie i nie miał tyle siły co inni chłopcy, przez co słabo rzucał piłką (więc dostał złą ocenę ze sprawdzianu, bo skala przewiduje inną odległość rzutu), nie mógł odbić piłki, kiedy grali w siatkówkę, więc dostawał 1 za aktywność na lekcji, a był przez kolegów zastraszany, że jak będzie próbował odbić, to go pobiją, bo on nie potrafi i przez niego przegrają. mama nie raz była w szkole z tego powodu, ale nauczyciele nie byli pomocni. nawet nie wyobrażacie sobie jak szczęśliwy był kiedy z powodu wypadku i pęknięcia kręgosłupa dostał zwolnienie z wfu. skończył szkołę, poszedł do gimnazjum. po rehabilitacji znowu mógł ćwiczyć, urósł trochę i chętniej robił różne rzeczy, wf był dla niego fajny. potem znowu miał zwolnienie przez problemy z nogą i średnio mu się to podobało, a teraz mógł wrócić na wf i okazało się, że grają tylko w siatkówkę, grę której nienawidzi do dzisiaj, bo nauczyciel nie musi się wysilać i wszyscy wiedza jak się w to gra. teraz znowu chciałby mieć to zwolnienie.
    szkoły nie robią nic żeby zachęcać ucznia do sportu. według mnie większość nauczycieli wf'u ma niespełnione ambicje, więc chcą położyć duży nacisk na ten przedmiot, czym odstraszają uczniów od sportu. bo przecież nic robione na siłę nie sprawia przyjemności, prawda?

    dodam jeszcze, że to nic przyjemnego mieć 3h wf'u pod rząd, a potem mieć jeszcze 5 czy więcej lekcji, a nie mieć możliwości wykąpania się. to też bardzo zniechęca do udziału w zajęciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy macie chyba szczególnie pechowe wspomnienia! Czym może poskutkować 'ludzka piramida'... I Twój brat, już po raz kolejny czytam, że grupa źle traktuje tych, przez których przegrywa. To dla mnie nowość, w moich podstawówkowych czasach tak nie było (przynajmniej w mojej klasie) i u mojego syna jak na razie też tak nie jest...

      Usuń
  26. W podstawówce u mnie było okej, głównie gimnastyka, piotem jakies gry zespołowe no i piłka. w gimnazjum nauczycielka ambitna, chciała, żeby każdy był dobry we wszystkim. A nie był i to było nie do zrobienia, więc bywało rożnie. W liceum to już było dosłownie róbta co chceta, pani się tylko budziła dwa razy w semestrze, żeby jakieś zaliczenie zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiałam wf w szkole, skoki przez kozła, skrzynie, rożne gry i zabawy, biegi. Dodatkowo chodziłam na SkS. W Koszalińskiej Olimpiadzie Młodzieży zajęłam 3 miejsce na 400m przez płotki:)

    xxBasia

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  28. Już zapomniałam o tych czasach ;( Boziu jak ja nie cierpiałam skakać przez skrzynię i właśnie dwa dni temu sobie o tym przypomniałam jak byłam na zajęciach z karate z moją córcią i tam własnie mieli takie ćwiczenie; myślę sobie : no pięknie! Skrzynia większa od niej ( ma 6 lat ;) córka nie skrzynia ;) Dwa razy trener jej pomógł się wdrapać , ale już za trzecim i czwartym razem samej się jej udało wdrapać i szalenie jej się to spodobało ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Thanks a lot :D

    so dangerous :/

    NEW BEAUTY POST | BEAUTY MUST HAVES To Try NOW :O
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Lubiłęm WF ... czesto siedziałęm oparty i nic nie robilismy ;p

    OdpowiedzUsuń
  31. I really hated PE in school! I never was one of the girls who really loved sports, but the stuff you had to do in school.. really really hated it. It was the same boring stuff every year, running, throwing balls, jumping, playing basketball or volleyball and I just wasn't good at it. So I always had bad grades.. I didn't escape from it, but I was always so happy when it was over or when the teacher was sick so we didn't have to go to PE :D
    The only time I enjoyed it was in my final two years. You were allowed to choose which sport you wanted to do, and I decided to do badminton and that was really nice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yeah, it's great when you can choose what you like and not to feel the pressure.

      Usuń
  32. ja w sumie ćwiczyłam na poważnie w gimnazjum jedynie, jako uczulona na kurz w podstawówce nie mogłam ćwiczyć,bo mieliśmy salę z wykładziną, każda lekcja oznaczała atak astmy. Więc ćwiczyłam wtedy jak na zewnątrz były zajęcia ;) W liceum wzrok mi nie pozwolił.
    Szkoda,że u nas w-f to było rzucenie piłki i grajcie w kosza. A mieliśmy siłownię, salę do fitnesu i do jogi, ale nic z tego. Tylko koszykówka.
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało urozmaiceń, to dziwne, skoro tyle innych miejsc było dostępnych...

      Usuń
  33. Ja tą babę radziecką na sterydach bym lubiła... Gdybym trafiła na kogoś takiego, talent światowy nie mój miałby szansę nie zmarnować się ( żartuję). Od dziecka lubiłam sport, ale nikogo to nie obchodziło, a moja mama robiła wszystko, żeby mi zohydzić sport, chyba dlatego że się rozwiodła w moim ojcem, który miał jakieś tam sukcesy w lekkiej atletyce na poziomie akademickim i trenował jakieś biegi i żeglarstwo. On też mnie nie zachęcał, bo zajmował się swoja nową rodziną więc nawiedzona baba bardzo by mi się przydała... WF lubiłam, ale nie lubiłam złosliwości i agresywnych klimatów, jakie nieraz się wytwarzały podczas tych lekcji. Ja generalnie jestem wolnym strzelcem i żle się czuję w grach zespołowych, choć drużynę żeńskiego footballu stworzyłam na podwórku i było fajnie, zanim dozorczyni nas nie zniszczyła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ale się uśmiałam :D Choć w sumie żal, że nie natrafiłaś na nawiedzoną babę na sterydach ;D Talent się zmarnował!

      Usuń
  34. It depended on the teacher... Most of the time it was fun.

    OdpowiedzUsuń
  35. Lekcje w-fu...kiedy to było :D za czasów gimnazjum - głównie siatkówka, bo każdy prawie inny rodzaj ćwiczeń kończył się wypadkiem którejś z dziewczyn :p tak np. na łyżwach, pływaniu czy skok przez kozła ;) w średniej różnie, piłka ręczna, siatkówka, stepy, biegi przez "płotki", trochę jogi, trochę biegania, nawet raz na strzelnicy byłyśmy :D

    OdpowiedzUsuń
  36. I hated physical education... Our teacher would make us run laps and time us... I was never an athletic kid and I always got terrible cramps from running... Nowadays I ski/snowboard, hike sometimes or do yoga... Sometimes hot yoga which I find quite tiring!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yes, people have various physical strengths!

      Usuń

Podoba Ci się ten blog? Zostań na dłużej :)

Podoba Ci się ten blog? Zostań na dłużej :)
Do you like this blog? Stay for a longer time :)

NotCopyACat:

NotCopyACat:
because we don't want to copy one another (not a copycat), still we have a lot in common :) - that's why one letter in the name of my blog is switched.