poniedziałek, 16 stycznia 2017

Zrobić coś dobrego...

Witajcie :)

W dzisiejszym poście będzie trochę prywaty. Opowiem wam o tym, jak w sumie drobna sprawa spowodowała, że serce urosło mi z radości :)

Hello :)

In today's post I'm going to write about some private incidents. I'm going to tell you how all in all, a small thing to do made my heart grow and made it happy :)

Wiecie, że mamy kota i uwielbiamy ten gatunek. Kilka miesięcy temu po drodze spotkałam kocią matkę z trójką dzieci na ulicy. Kotki miały maksymalnie z półtora miesiąca. Postanowiłam, że będę je dokarmiać. Codziennie przychodziłam z jedzeniem, syn ze mną, czasami też mąż. Dokarmiali je też inni ludzie. Mieliśmy nadzieję, że kotki się oswoją, wyłapiemy je i poszukamy dla nich domu. Marzyło nam się również zatrzymanie jednego dla nas.

You know that we have a cat and love these animals. A few months ago I met a female cat with three kittens on the street. These cats were about one month and a half. I decided that I will be feeding them and trying to make them less wild. We - me, my son, sometimes my husband - were going to them everyday with food. Other people were feeding them too. We were going to find a home for the kitties, try to catch them. We also wanted to keep one of them at our home.

Matka była oswojona i ponoć któraś z pań myślała o jej sterylizacji. Niestety, kotki były płochliwe. Poznałam trochę ludzi - większość z nich miała ochotę na najładniejszego kotełka. Niestety, ich podejście do łapania było nieciekawe, w stylu - biegam za kotem bez pomysłu, co powodowało ich większą płochliwość. Ja natomiast miałam inną koncepcję: oswoić, a potem zwabić do transportera za pomocą pysznego jedzonka :)

The mother of these kittens was friendly for people and one of the feeding ladies was thinking about sterilization of the adult. Kittens were scared of people, running away. I got to know a few people and most of them wanted to catch one cat, the prettiest of them. Unfortunately, their way of catching these kittens was bad, in 'I'm-Running-After-The-Cat' style, so the cutesies became even more scared. I had a different idea: to make them more trustful and then cause them want to come into a cat transporter with a help of yummy food :)

Dzikawe kotki boją się ludzkich rąk. Udało mi się podchodzić do nich coraz bliżej, aż w końcu pogłaskałam jednego z nich. Potem drugiego, a na końcu trzeciego, który z początku wydawał mi się najbardziej dziki, ale potem - pewnie dzięki temu, że ludzie nie chcieli go łapać - razem z kocią mamą odprowadzał nas kawałek drogi do domu!

Wild small cats are afraid of human hands. I managed to come closer and closer; finally I stroked one of them. Then the second and third one. The third one seemed the wildest of all at first, but no - I guess that the fact that people weren't chasing him caused that he became braver and even walked us home to some point with his cat mother!

Mój syn wpadł na genialny pomysł. Przyniósł kotom zabawkę, futerko na wędce - bawiły się i polowały na nie jak szalone włącznie z matką. Niestety ludzie znów łapać kotki w chaotyczny sposób i tylko jeden z nich dawał się głaskać. Dzień przed nadejściem srogich mrozów postanowiliśmy złapać kota nr 3, największego, głaskliwego, ewentualnie który inny nam wlezie do transporterka bez użycia siły. Tadam! Wszedł ten, który dawał się głaskać. Kociej mamy wówczas nie było. W domu wniosłam go do łazienki, odseparowałam od naszej kotki i po jakimś czasie wypuściłam z transporterka.

My son had a brilliant idea. He took a toy to the cats, a kind of fishing rod with fur hanging at the end. The kittens started playing and hunting the fur together with their mum. Unfortunately people started catching kittens in a chaotic way again and only one of them was able to stand our caresses. The day before huge frost was to come, we took our cat transporter and decided to catch the cat nr 3, the biggest one, the one who liked our strokes - or whoever of them wants to go into the transporter without using force. There we go and we have cat nr 3 inside! The cat mama wasn't there then. I put the transporter into the bathroom, separated the kitty from our female cat and released the little one from the transporter.

Oto on (bo jak się okazało, to facet):

Here he is (it's a male cat):


Już tego samego dnia kotek zaczął dawać się brać na ręce, co nas bardzo zaskoczyło. Zaskoczyło nas jeszcze bardziej, gdy również w tym samym dniu zaczął mruczeć! Okazało się, że kiciuś bardzo lubi być noszony na rękach! Przezabawnie przypatrywał się z tych rąk naszym twarzom, normalnie jak miesięczna dzidzia :D

The very same day our kitty allowed us to take him on hands, and it surprised us a lot. We were even more surprised when he started to purr on our hands the very same day! It appeared that the kitty liked being on our hands a lot! He was looking at our faces while sitting on these hands - like a one month baby, so funnily :D

Niestety, w ciągu kolejnych dni okazało się, że nasza kotka nie potrafi zaakceptować malucha. Stała się bardzo nerwowa, nie chciała jeść, warczała na kotka, który chciał się z nią bawić. Niestety, miałam takie obawy - nasza schroniskowa kotka warczy i fuka na każdego dorosłego kota, ale miałam nadzieję, że na małego sobie daruje. Nie darowała, w końcu zaczęła go atakować - no i wtedy już wiedziałam, że kotek zamieszka u którejś z chętnych wcześniej na kociego malucha pań. Popytałam, wzięła go kobieta, która już kiedyś adoptowała psa ze schroniska (znam go, przed czasami schroniska był bity, jest spokojny, nieśmiały). Widziałam wcześniej, że ten kocurek psa się nie bał, a pies reagował na niego spokojnie. Pani zapewniła mnie, że gdyby jakimś cudem kotek źle się u nich czuł, to zna osoby, które mają już dwa koty i też chciały kolejnego malucha.

Unfortunately, during the next days it appeared that our adult cat, who had been taken from the animal shelter, doesn't want to accept the kitten. She became very nervous, didn't want to eat, she was barking at the kitty, who wanted to play with her. Unfortunately, I had such fears. She barks at every adult cat she meets, but I hoped she wouldn't do it with the young cat. She did and she finally started attacking him - so I knew I have to give the kitty to another lady who wanted one of the little cats. She had previously taken a dog from an animal shelter (the dog, female, was beaten and she's calm, shy). I had seen before neither the kitty nor the dog were afraid of each other. The lady assured me that if somehow the kitty felt bad at their home, she knows neighbours who have two cats and wanted another one.

A co z kotami z piwnicy? Wyobraźcie sobie, że pracownica piwnicy zamknęła okienka z kotkami w środku, bez matki :( Na szczęście pani, która wzięła od nas maleństwo, znalazła je w tej piwnicy, ma klucz, wchodzi tam i je karmi. Jeśli zobaczę je jeszcze, będę próbowała je łapać w podobny sposób i szukać im domów.

What about the two cats living in the cellar? Can you imagine that a worker closed the windows with the cats inside? With no mother :( Fortunately the lady that took the male kitten from us found out that they are inside, and having the door key she can come inside and feed them. If I see them again, I will try to catch them in the same way and search for some homes for them.



Jak wam się podoba kotek w pralce? ;) Sam tam wlazł.

How do you like the kitty in the washing machine? ;) He went inside because he wanted to :D




Proszę, jaki zrelaksowany na kolanach syna:

Here you go, he's relaxed on my son's knees:




Pazurkowe selfie musi być! ;D

There has to be a nailfie! ;D




Ale do rzeczy. Całe to wydarzenie pokazało mi, że są na świecie ludzie, którym nie jest obojętny los tych najsłabszych. Gdy na świecie tyle hejtu i dbania o powiększanie zawartości, pokaźnych już, portfeli czy o wygodę. Że warto zrobić coś dobrego, że czyni nas to prawdziwie ludzkimi. Nie akceptuję nienawiści i jadu wokół. Niby nie zrobiliśmy z tymi ludźmi wiele, a jednak poczułam, że są na świecie istoty o dobrym sercu. Podbudowałam się jakoś, bo ostatnio czasy w Polsce są trudne. O tym jest ten post. Starajmy się być dobrzy i łączyć, nie dzielić. 

A tak w ogóle to myślimy z mężem o tym, by stać się wegetarianami. I tak rzadko jemy mięso.

But to the conclusion. All this incident showed me that there are people in this world who do care about the weakest ones while there's so much hatred around, when people care for increasing the insides of their already thick wallets or care for convenience. That it's worth to do something good, it makes us true humans. I don't accept hate and venom around. We - our family and the people who cared about the cats - didn't do much but I felt there are good hearted humans around. I felt good, because the latest times in Poland are difficult. The post is about it. Let's try to join, not divide, doing good!

And besides my husband and me are thining of becoming vegetarians. We rarely eat meat, so...


67 komentarzy:

  1. Bardzo lubię ludzi, którzy są wrażliwi na krzywdę zwierząt. Przecież te istotki głosu nie mają i nie mogą się poskarżyć na swój los. Nasza w tym głowa, aby nie cierpiały i aby zapewniać im dobry dom pełen miłości.
    Przeuroczy kotek! :)
    Pozdrawiam serdecznie! Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie bywają łagodnie mówiąc wredni nawet dla istot tego samego gatunku, co dopiero dla zwierząt...

      Usuń
  2. Ale słodziak :) Ja najchętniej przygarnęłabym wszystkie, ale niestety nie mam warunków :/ Latem 2015 roku wzięłam kotka z ulicy, ale ten mały szatan nie chciał mieszkać w bloku i musiałam go oddać rodzicom, gdzie ma możliwość wychodzenia na zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :D Wzięłabym wszystkie :D
      Pewnie kotek już zdążył się przyzwyczaić do tego, że chodzi po dworze, stąd sam blok był dla niego utrudnieniem.

      Usuń
  3. Uwielbiam kociaki :) Super, że udało znaleźć się dom dla malucha... Mam nadzieję, że z resztą będzie podobnie :) Ja kiedyś wyciągałam maleństwo na skrzyżowaniu taksówki, która stała przede mną na światłach... Kotek wskoczył tam jak strzała, nie zastanawiałam się ani chwili - kierowcy zabroniłam ruszać...Udało się, co prawda zakrwawiona trafiłam po szczepionkę na wściekliznę i tężec (kociak uciekł) i miałam bezalkoholowe święta, imieniny i Sylwestra. Ale wiem, że dzisiaj postąpiłabym tak samo... Zwierzaki są bezbronne i bardzo od nas zależne...Trzeba im pomagać... Moja kicia też się pakuje do pralki :) Pazurkowe selfie genialne! Zmałpuję Cię i też kiedyś zrobię ;)Gratuluję empatii i trzymam kciuki za resztę gromadki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kociak wskoczył w nadkole taksówki - gdzieś mi kawałek tekstu zeżarło ;)

      Usuń
    2. Szybko zareagowałaś i ocaliłaś mu życie, super :)

      Usuń
  4. jeju, super, że pomagasz kotkom! u mnie na osiedlu nie widuję "dzikich" kotów, ale nawet gdybym chciała przygarnąć to nie mogę, ze względu na kota, którego już mam i który uważa się za pana domu. na pewno atakowałby nowego tak jak twoja kotka ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, te zazdrosne koty ;)
      Moja jest przeszczęśliwa, że ma dom. Wcześniej zdążyła zostać mamusią (nie wiem, ile razy), a w schronisku została wysterylizowana. Zawsze warczała na inne, dorosłe koty; mieliśmy nadzieję, że na małego sobie daruje, ale widocznie poczuła się zagrożona na swojej pozycji.

      Usuń
  5. Jesteście super ludźmi :) Ja ratowałam świnki bo na świnkach się znam, na innych niekoniecznie;) Szkoda że wasza kotka go nie zaakceptowała. Gdzieś na facebooku widziałam cytat że ratując jedno zwierze nie zmienisz całego świata, ale zmienisz cały świat temu zwierzęciu, coś w tym stylu, jestem pewna że wiesz o co mi chodzi:) Ja podjęłam decyzję że od dzisiaj przechodzę na 100% wegańską dietę, więc kibicuję i Waszym planom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, ale inni robią więcej :)
      Pamiętam, jak pisałaś o świnkach. Dokładnie tak jest, że nawet, gdy pomożemy jednostce, to i tak jest to coś.
      Trzymam za Ciebie kciuki!

      Usuń
  6. Strasznie mi szkoda takich zwierzaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często te urodzone w piwnicach dziczeją, niestety...

      Usuń
  7. What a great story! And I absolutely love the lovely pictures! ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Wykonałaś kawał dobrej roboty, szkoda, że kotka nie zaakceptowała nowego domownika...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w te wakacje również przygarnęłam małe kotki. Początkowo przychodziły z mamą, były bardzo dzikie, nie dały się pogłaskać. Później powoli pozwalały się głaskać, mama ich zostawiła a ja je przygarnęłam. Ten, który był najbardziej dziki jest teraz największa przylepką pod słońcem :) Moja kotka, która jest już stara nie szczególnie zwraca uwagę na nowych domowników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :)
      Jak to jest, że ten, który początkowo wydawał się najbardziej dziki, stał się potem najbardziej garnący do ludzi? U nas było podobnie :)

      Usuń
  10. Szkoda, że kotka tak zareagowała na nowego kociaka. Taki słodki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbrajający! Za naszą kotką biegał jak za mamą, co ją wkurzało. On się nie zrażał i dalej jej podpadał ;) Najlepsze było, jak potrafił się tak zrelaksować na ludzkich kolanach, że leżał brzuchem do góry rozciągnięty całym ciałkiem na maksa :D

      Usuń
  11. Kociak jest słodziutki, szkoda że nie mogliście go zatrzymać.. u mnie na wsi pełno jest bezpańskich psów, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, chcieliśmy nawet przygarnąć jednego jak do nas przyszedł (młody szczeniaczek, bardzo przyjacielski), ale nasz staruszek nie chciał go zaakceptować.. na szczęście okazało się, że szczeniak uciekł znajomej i ma kochający dom ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja chcę mieć kiedyś kota albo i dwa:) jak będę już kiedyś na swoim:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To weź najlepiej dwa małe, które się wcześniej znały i lubiły lub dwa dorosłe, które ze sobą mieszkały - większe szanse na dogadanie się ;)

      Usuń
  13. Macie dobre serca :) I takie historie przywracają mi wiarę w ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serce nam urosło, że tyle ludzi te koty dokarmiało, aż nieraz chodziły przejedzone z rozepchanymi boczkami :D

      Usuń
  14. Kocham zwierzęta, dlatego cenię ludzi, którzy starają się im pomagać w jakikolwiek sposób. Niestety w obecnych czasach panuje znieczulica, nigdy nie rozumiałam, nie rozumiem i nie zrozumiem jak można źle traktować słabszych... Kotek cudowny, szkoda, że Wasza kicia go nie zaakceptowała, ale całe szczęście, że trafił w ręce odpowiedzialnej osoby! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te męczone, traktowane jak w taśmociągu, byleby sprzedaż i konsumpcja rosła, też mnie poruszają.

      Usuń
  15. oby więcej tak dobrych ludzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni są, tylko ci bez morale są bardziej widoczni.

      Usuń
  16. Od ponad roku również dokarmiać kotkę, zawsze wpada w porze obiadu. Teraz przyprowadza jeszcze 2 maluchy. Jeden z nich to żywe srebro. Energiczny i nikogo się nie boi. Można go pogłaskać. Nad drugim jeszcze pracuję; ) Myślę też o przygarnieciu jednego z nich.
    Śliczny jest ten kicius ze zdjęcia. Ciesze się bardzo, że mu pomogłas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, którego wybierzesz :)
      Też się cieszę :)

      Usuń
    2. Ten spokojny jest słodki i taki biedny ale pewnie będzie trudniej go złapać:(

      Usuń
  17. Ja akurat trafiłam na mnóstwo osób, które dokarmiają zwierzęta w zimie, i koty i ptaki. Więc są ludzie, którzy potrafią to robić i przede wszystkim chcą. My natomiast w ogrodzie wystawiamy słoninę dla ptaków.
    Kot świetny, ale musisz uważać, żeby go w tej pralce nie wyprać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, tego kota już u nas nie ma, jest u sąsiadów ;)
      Co do dokarmiania, to w naszej okolicy są ludzie, którzy dadzą jeść zwierzętom, ale też zdarzają się jakieś osoby, które patrzą na dokarmiających jak na ufoludki ;)

      Usuń
  18. Potrzebni są na tym świecie tacy ludzie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana masz u mnie medal!!!! Szacunek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale wiesz, wolontariusze w schroniskach na niego zasługują :)

      Usuń
  20. Masz Wielkie Serce!!! Pozdrawiam!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  21. Też uwielbiam kociaki i zawsze ich i nas pełno było; zazwyczaj jakaś kocica się i nas okocila i zostawala już z małymi, najwięcej mieliśmy 12 ; ( ale dzikuski ;) mieszkały sobie i nas w zabudowaniach gosposarczych; Ale złapać się nie dały. Teraz mamy tylko jedną kotkę ale pewnie na wiosnę pojawią się młode kocięta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że dawaliście im z wami mieszkać :)

      Usuń
  22. Oh he's such a cute little boy! I do hate it when animals are suffering, I'm so glad he's got someone to look after him now!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He is amazingly cute; his behaviour made my heart melt. I miss him now!

      Usuń
    2. Oh I understand that. But you did what was best for both of the cat's, that's unselfish and truly speaks of love!

      Usuń
  23. To prawda- są na świecie jeszcze dobrzy ludzie. Kiedy mieszkałam jeszcze w rodzinnym miasteczku, mnie, moją przyjaciółkę i naszą sąsiadkę znały wszystkie bezdomne koty i psy, bo je dokarmiałyśmy. Oczywiście, że byli i tacy, którzy opowiadali niestworzone historie jak to byli atakowani przez te zwierzęta, a prawda była taka, że dużo trzeba było by się z nami oswoiły, takie były przerażone na widok ludzi. Warto pomagać futrzakom, szczególnie teraz zimą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, zimą im trudniej. Super, że dokarmiałaś :)

      Usuń
  24. zdecydowanie jestem obrońcą i reaguję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ow, your cat is so pretty! Loving the pics, thanks for sharing :)

    Kisses,
    Le Style et Moi
    http://lestyleetmoi.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  26. lubię takich ludzi, wrażliwych na naszych braci mniejszych:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja wraz z moją rodziną wzięliśmy do siebie pieska z ulicy i jesteśmy zachwyceni! Po odrobaczeniu i wszystkich tych podstawowych czynnościach, nie wyobrażamy sobie życia bez niego! :)
    https://lone-gunmens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Such a cute young cat! Too bad your cat wouldn't accept him :( I've been thinking about getting a cat... My parents had 2 cats when I was young and after they passed we had 2 dogs... Now I've moved out of my parents place and have no pets... I miss having pets!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I can't imagine my home without pets. You need pets! :D

      Usuń
  29. Aw, such a nice story! You know, I've found my cat outside too! She was a little bit older though but I don't think she was older than 1 year ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I hope you'll show her on your blog, pretty please :)

      Usuń
    2. Absolutely :) Watch out for her during the next couple of weeks :)

      Usuń
  30. Gratulacje! Cieszę się, że chociaż jednego udało się złapać... Ja mam koszmarne doświadczenia z duetu pies samiec i kot samiec, znosiłam to ponad 1o lat. To było tak - usiłowali się zagryżć i jeden był "lepszy" od drugiego - nawet na sekundę nie mogli być razem. Przez te wszystkie lata zawsze były w oddzielnych pokojach. " Gdzie jest kot? Pies jest w sypialni! Zamknij kota w łazience!" i " Pies jest w kuchni! Zamknij kota w sypialni!". Oni się nienawidzili... Wersja kotka - kot też u mnie była, przez 3 miesiące rzucała mu się na kark, a potem nagle się polubiły i nawet on zaczął ją trochę tłuc, ale po przyjacielsku. Mam nadzieję, ze będziesz opisywała dalsze ich losy!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie widzę tych kotów pod piwnicą...
      Ale był Sajgon u was :D

      Usuń
  31. What a cute, heart warming story ♥
    You did a great job with helping these kitties and I'm happy to read that the little one found a new home. I hope the other ones will find one, too. It's so important to care for these poor helpless animals ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetnie, że pomogliście kotkom i nadal staracie się to zrobić. My wzięliśmy od znajomego psa, Megi. Jest głucha, bardzo się boi (do obcego nie podejdzie, szczególnie jeśli to jest facet), ale jest też przekochana. Sporo czasu poświęciłam, żeby ją oswoić i nie żałuję ani sekundy :) Jej radość, przybieganie i cwaniakowanie (chciałaby latać i zwiedzać okolicę, więc stara się wykorzystać każdą możliwość na ucieczkę) jest cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  33. I love animals and cats so much. What a nice story. And yes it is nice to see that people do care <3

    I absolutely hate cruelty to animals. People should get more severe punishments.

    That is good you are thinking about becoming a vegetarian. I have been veggie for about 3 years now and what a weight that lifted off my shoulders when I decided to do it. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I met this woman and the cat is still in their family, I'm so glad! The two kittens didn't have luck though... I'm not sure but there may be a sad story behind it.

      I'm doing well, not eating meat, actually it doesn't tempt me much.

      Usuń