niedziela, 31 maja 2015

Kwieciście ;)

Hej hej :)

Pora na wolne od recenzji dla was i dla mnie ;) Ponapawamy się dziś widokiem co atrakcyjniejszych kwiatków, kwiatuchów i kwiatuszków, co wy na to? Pora roku bardzo temu sprzyja :)

Ciekawa jestem, które zdjęcia zdobędą wasze głosy, a także które gatunki są waszymi ulubionymi :) Zapodam zdjęcia typowych kwiatków rosnących sobie wdzięcznie w glebie, na drzewach, na łąkach, a nawet wielki kwiat z jadalnymi pestkami ;) A może zrobicie jakieś mani z którymś egzemplarzem z foty?

No to jedziem z kwieciem ;)

---

Hey hey :)

It's the high time to take a day off from reviews, for you and for me ;) We're going to admire some attractive little flowers, normal-size flowers and huge flowers, that contain some delicious things to eat! The spring time makes for it :)

I'm wondering which photos will get your biggest admiration and which species of flowers is your favourite one. I'm going to post photos of a typical flowers growing in soil, on trees, in meadows and so on. Maybe you'll do a manicure with some of these flowers or colours?

Here we go with the flower flow ;)


1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.


8.

9.

10.

11.

12.


Które zdjęcie najbardziej ci się podoba? Which photo do you like the most?
 
pollcode.com free polls




P.S. Psim zwycięzcą z fot ubiegłotygodniowych jest ten pan/ta pani?
---
The cutest dog poll results: this man! Or maybe a woman?


sobota, 30 maja 2015

Golden Rose, Wow! nr 203, Color Club, Fashion Addict i Sinful Colors, Mesmerize: one się lubią!

Witajcie :)

Trzy lakiery z tytułu posta naprawdę się lubią :)

Jakiś czas temu postanowiłam odkurzyć Fashion Addict i Mesmerize, lakiery baaardzo przyjemne, i połączyć je z brokatowym Golden Rose. Fashion Addict i Golden Rose są bardzo podobne w odcieniu, choć oczywiście inne w wykończeniach. Golden Rose jest tu nowy, więc wam się przedstawi :)



marka: Golden Rose
kolekcja: Wow!
nazwa: nr 203
ilość użytych warstw: 1
wykończenie: holograficzny brokat
cena: ok. 3, 50 zł plus wysyłka/ 6 ml 
moja ocena: 9/10 pkt


Lakier wart jest zakupu, jeśli lubi się holograficzne toppery. Tak jak jego kolega, nr 204, pokazuje śliczny efekt świecących się diód; ogólne wrażenie jest "różowawe", ale brokat błyszczy się pięknie na wiele różnych kolorów. Kryje dobrze i nie trzeba gimnastykować się przy nakładaniu. Fajny!

Na kciuku, palcu małym i wskazującym mam stemple z użyciem holograficznego Color Club (płytka m98). Gdy nosiłam to manicure, świeciło słońce i całość super błyszczała!

składniki: (wg strony sklepu Golden Rose): butyl acetate, ethyl acetate, nitrocellulose, adipic acid/neopentyl glycol/trimellitic anhydride copolymer, acetyl tributyl citrate, isopropyl alcohol, acrylates copolymer, stearalkonium bentonite i inne 
I inne - dobre sobie ;)

---

Hello :)

The three nail polishes from the today's entry title like themselves a lot :)

Some time ago I decided to vacuum-clean the two of my nail polishes: Sinful Colors, Mesmerize and Color Club, Fashion Addict and also to combine them with Golden Rose topper. The top coat is very similar in shade to Fashion Addict, they have different finishes of course though. This Golden Rose is a freshman here so it wants to say 'hello' to you ;)




brand: Golden Rose
collection: Wow!
name: nr 203
number of coats used: 1
finish: holographic glitter
price: about 3, 50 zł/6 ml (I don't have Golden Rose store near here so I had to order it via Internet)
my rating: 9 pnts/10


If you like holo toppers, then this one is worth buying. Similar effect to nr 204 - diodes, but more pink shine in it (not only pink, various colours). It paints easily, no gymnastics needed. I like it a lot!

There's some stamping on my thumb, pointer finger and pinkie (I used m98 stamping plate). There was a sunny day when I was wearing this mani and it all was shining and sparkling prettily in the sun!

ingredients, according to Golden Rose store herebutyl acetate, ethyl acetate, nitrocellulose, adipic acid/neopentyl glycol/trimellitic anhydride copolymer, acetyl tributyl citrate, isopropyl alcohol, acrylates copolymer, stearalkonium bentonite i inne (i inne= and others, jokers! not funny though ;) ) :P









A tu w świetle żarówki:/In a bulb light:


Tak się złożyło, że miałam na sobie płaszcz w kratę, w podobnych kolorach (granat, fiolet i róż)/It so happened that I had a checked coat in similar colors on me then (navy-blue, purple and pink):




piątek, 29 maja 2015

Yves Rocher, Nutritive Vegetal, 24H Comfort Nourishing Cream, Moisturizing Ash Tree Concentrate: dobry!

Witajcie :)

Ostatnimi czasy obkupiłam się w kosmetyki Yves Rocher, dlatego dziś poopowiadam wam o jednym z ich kremów. 




marka: Yves Rocher
nazwa: Nutritive Vegetal, 24H Comfort Nourishing Cream, z koncentratem z jesionu, skóra sucha lub bardzo sucha
koszt: 39 zł/50 ml
moja ocena: 8/10 pkt
czy kupiłabym ponownie? tak


Według producenta krem odżywiający na dzień 24h jest wzbogacony o koncentrat z jesionu, który pobudza produkcję lipidów, aby skóra była intensywnie i trwale odżywiona. Produkt zmniejsza uczucie dyskomfortu i ściągania, natychmiast odżywia skórę na 24 godziny i sprawia, że jest miękka, delikatna, aksamitna i odzyskuje uczucie komfortu.



Co do braku uczucia tłustości, to jednak daje się odczuć, minimalnie. Skórę mam faktycznie nawilżoną, czy przez 24 godziny? Nie, przez maksymalnie pół dnia. Krem ma nietypowy zapach, jakby faktycznie coś drzewnego - wyobraźnia podsuwa mi obraz wnętrza pnia? :O - i coś chemicznego zarazem. Szczerze, to trochę dziwny zapach ;), ale się przyzwyczaiłam. Krem szybko się wchłania, zostawiając na mojej twarzy ten delikatny film i uczucie nawilżenia, poza tym serio mam wrażenie, że skóra wygląda zdrowiej. Uczulenia żadnego. Ponoć przy produkcji nie ucierpiało żadne drzewo ;) - serio, na pudełku pisze, że Yves Rocher pozyskuje sok z jesionu od sycylijskich plantatorów, którzy nie niszczą drzew. Poza tym krem jest bez parabenów, olejów mineralnych i sztucznych barwników.


Składniki: nie jestem specjalistką, ale trochę tu widzę stearyny?



Krem nabiera się ze słoiczka:




Znacie ten krem? Co powiecie na pomysł, by pozyskiwać środki do produkcji kosmetyku z drzewa? :)

---

Hello :)

I've bought many cosmetics by Yves Rocher lately, so today I'm going to write about one of their face creams.




brand: Yves Rocher
name: Nutritive Vegetal, 24H Comfort Nourishing Cream, Ash Tree Concentrate, Dry To Very Dry Skin
price, amount: 39 zloty/50 ml
my rating: 8/10 pnts
would I buy it again? yes


Have a look at the producer's promises:




When it comes to lack of oily effect, my skin is well nourished but has a slight film left. Nourishing doesn't last for 24 hours, but maybe half a day. The scent is unusual, there's something tree-like indeed, in my imagination I see insides of a stem :O - and something chemical. Honestly, it's a slightly weird smell ;) but I got used to it. The cream soaks fast leaving the slight film and I have an impression my skin looks healthier. No allergy. They say no tree suffers because of this production. Yves Rocher works with Sicilian people who get the ash sap without hurting the tree. Besides this cream doesn't contain parabens, mineral oils and colorants. 



Here are ingredients (I'm not an expert, but I see some stearates here):




You take it out of a little jar:






Do you know this cream? How about the idea of such a tree face cream?

czwartek, 28 maja 2015

Song of India, Jasmine Blossom Handmade Body Soap: jaśminowe mydło ręcznie robione, które mnie uczuliło...

Cześć :) Przygotowałam na dziś recenzję mydła ręcznie robionego.





marka: Song of India
nazwa: Jasmine Blossom, mydło ręcznie robione
cena: ok. 9 zł/100 g (plus koszt wysyłki)
moja ocena: 2/10 pkt
czy kupiłabym ponownie? nie





Według sklepu, w którym kupiłam to mydło, jaśmin poprawia nastrój, rozbudza emocje, zalecany jest przy psychicznym i fizycznym wyczerpaniu. Działa odżywczo na suchą oraz nadwrażliwą cerę, skłonną do podrażnień. Przyspiesza regenerację komórek skóry, uelastycznia i ujędrnia. Zmęczonej cerze dodaje blasku.
Dlaczego akurat to mydło? Bo lubię zapach jaśminu, a chciałam coś w miarę naturalnego, bez SLS jako składnika, do tego dawno nie używałam mydła w kostce. Przy okazji dokupiłam trochę kosmetyków z mniej chemicznym składem, które będą się stopniowo pojawiać na blogu.

No cóż... Kosmetyki ze sklepów "naturalnych" to jakby inny świat w porównaniu z tymi z drogerii, według mnie ciekawy, korzysta się z wiedzy o składnikach naturalnych, zbieranej przez ludzi wiekami. To mydełko pachnie dość mocno takim jakby kadzidlanym zapachem kwiatowym, który zostaje po umyciu na skórze przez długi czas. Mam też skojarzenia z mydłem "Biały Jeleń" ;) Pieniło się całkiem dobrze i wydawało mi się, że ma przyzwoite składniki... Pachniałam, jakbym wyszła ze sklepu indyjskiego ;), skóra nie była wysuszona. Ale... jest jeden myk, który całkowicie nie daje mi stosować go dłużej. O co chodzi? Uczuliło mnie! I to do tego stopnia, że pojawiły się swędzące, mikroskopijne dziurki w skórze w kilku miejscach oraz pokrzywka... Piekło mnie całe ciało, i to przez więcej niż dobę. Żeby nie być gołosłowną, pokażę wam zdjęcie uczulonej skóry na samym dole postu... Tak, że dziękuję, niestety. Może mnie ktoś oświeci, co oprócz zapachu w składnikach mogło mnie uczulić? Za krótko się uleżało, czy co?





Używałyście kiedyś indyjskich mydeł? Lubicie zapach kadzidła?

---

Hello :) Today I've prepared a review of a handmade soap for you.



brand: Song of India
name: Jasmine Blossom Handmade Body Soap
amount, price: 100 g/9 zloty plus shipping cost
my rating: 2/10 pnts
would I buy it again? no




According to the shop's site jasmine makes your mood better, it's useful when you're physically and mentally exhausted. It nourishes dry and sensitive skin, it makes regeneration of your skin faster, makes it more elastic.

Why the soap? Not because of the reasons mentioned above, but simply - I like jasmine scent and I wanted to have a bar soap with no SLSs's and such. I also bought some more cosmetics with less chemical ingredients and I'm going to show them on my blog.





Well - cosmetics coming from these natural shops are a different world for me than these coming from drugstores. They use knowledge about natural ingredients that has been gained throughout centuries and combine these ingredients with less chemicals, at least how they should do ;)




This soap has an incense scent together with a flowery one. It's quite strong and stayed on my skin for a long time. Its foam was nice, not too much, yet OK. My skin wasn't dry after using it and I was smelling as if I had just come out of an India shop ;) There's one thing, a crucial one, that stops me from using it for longer.

I got a skin irritation. There were micro holes on my skin and it was itchy for more than one day. Have a look how it was looking like in the photo below... So I say "No, thank you", to this soap. Maybe some of you know which of ingredients, except the fragrance, might have irritated me? Did the soap lay too short for the sodium hydroxide to evapour or what?




Have you used India soaps? Do you like the smell of incense?


środa, 27 maja 2015

Zoya, Blaze i nowy kształt paznokci :)

Hej :)

Wiem, że co poniektóre z was chciały zobaczyć moje paznokcie w nowym kształcie z jakimś lakierem ;) Zatem nałożyłam Zoyę, Blaze; co prawda była już recenzowana, ale dość dawno, a jest na tyle ciekawa, że można na nią patrzeć więcej niż raz, prawda? ;) Tak że dziś króciutko - oglądajcie :)

P. S. Ten lakier nie zawiera następujących szkodliwych składników: formaldehyd, żywica formaldehydowa, toluen, ftalan dibutylu i kamfora: źródło informacji.

---

Hello :)

I know that some of you wanted to see my nails in the new shape with a nail polish on ;) I painted them with Zoya, Blaze; it had already been reviewed here, but quite a long time ago and this nail lacquer is so interesting that we may watch it more than once, is that right? ;) So a short post for today - welcome, here come the Zoya and the new shape :)

P. S. This nail polish doesn't contain harmful ingredients such as formaldehyde, formaldehyde resin, toluene, dibutyl phtalate and camfor: source of information.








wtorek, 26 maja 2015

Pervoe Reshenie, Receptury Babci Agafii, organiczny krem pod oczy "Przedłużenie młodości" 35-50 lat :)

Witam was :)

Dziś - kremik pod oczy z serii Receptury babci Agafii, rosyjskiej zielarki ;) Naczytałam się tyle o babuszkowych kosmetykach na blogach, że postanowiłam je sprawdzić - akurat skończył mi się wcześniejszy krem pod oczy Rival de Loop z Rossmanna, z którego nie byłam zadowolona, bo gdy przypadkiem dostał mi się do oka, okropnie mnie piekło i łzawiło...


marka: Pervoe Reshenie
seria: Receptury babci Agafii
nazwa: organiczny krem pod oczy "Przedłużenie młodości" 35-50 lat :)
cena, pojemność: 12 zł plus koszt wysyłki z Polski/50 ml (cena po obniżce, regularna to 20 zł)
moja ocena: 8, 5/10 pkt
czy kupiłabym ponownie? tak


Kremik dociera w kartonowym opakowaniu:



Obietnice producenta:


Z notki na stronie internetowej:

Krem został stworzony na bazie receptur syberyjskiej zielarki Agafii Jermakowej. Składa się w 98% ze składników roślinnego pochodzenia. W skład kremu wchodzą autoryzowane, zgodne z europejskimi standardami organiczne ekstrakty i oleje zimnego tłoczenia.
Pozytywnie przeszedł testy w międzynarodowym ośrodku kosmetologii Ferrara we Włoszech i w Instytucie Naukowo Badawczym Rosyjskiej Akademii Nauk w Rosji.

W kremie zastosowano wyłącznie konserwanty spożywcze.

Krem posiada europejski certyfikat
ECO BIO COSMETIC – ICEA

Zalety produktu:
nie zawiera parabenów
sztucznych barwników
silikonów
alkoholu
syntetycznych ekstraktów
produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej


skład: 
Aqua with infusions of organic extract of Cetraria Islandica Extract, Rhodiola Rosea Extract, Helleborus Caucasicus Extract, Artemisia Arctica Extract, Cetraria Nivalis Extract, Phyllodoce Coerulea Extract, Lathyrus Aleuticus Extract, Rubus Chamaemorus Extract, Rubus Saxatilis Extract, Vaccinium Uliginosum Extract, Empetrum Nigrum Extract, Octyldodecanol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3-Methylglucose Distearate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum, Limonene.






Co ja na to?

Kremik ma lekką konsystencję, nieco lejącą, ale nie przesadnie. Wchłania się szybko i pozostawia skórę pod oczami dobrze nawilżoną i bardzo miękką. Zapach słabo wyczuwalny. Na pewno przypadł mi do gustu o wiele bardziej niż Rossmanowski Rival de Loop, ponieważ gdy przypadkiem dostał mi się do oczu, powodował łzawienie, ale bez pieczenia. Czy zlikwidował obrzęki? Trochę na pewno. Jestem naprawdę bardzo z niego zadowolona, a niska cena za dużą pojemność dodatkowo zachęca do zakupu :) Brawo dla babuszki ;)



---

Hello :)

Today an eye cream produced by a Russian brand that collaborates with a Russian herbalist named Agafia. The series of cosmetics they produce is named Grandma's Agafia Recipes ;) I often read about these Agafia products on Polish blogs and my Rival de Loop eye cream was finished so I decided to try out this Russian series - I wasn't satisfied with this Rival de Loop from Rossmann, my eyes were filled with tears and stinging when it accidentally got into them.


brand: Pervoe Reshenie
series: Grandma's Agafia Recipes
name: organic eye cream (35-50 years)
price, amount: 12 zloty plus shipping cost from Poland, 50 ml
my rating: 8, 5/10 pnts
would I buy it again? yes


This cream arrives in a paper box:



The ingredients:


Aqua with infusions of organic extract of Cetraria Islandica Extract, Rhodiola Rosea Extract, Helleborus Caucasicus Extract, Artemisia Arctica Extract, Cetraria Nivalis Extract, Phyllodoce Coerulea Extract, Lathyrus Aleuticus Extract, Rubus Chamaemorus Extract, Rubus Saxatilis Extract, Vaccinium Uliginosum Extract, Empetrum Nigrum Extract, Octyldodecanol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3-Methylglucose Distearate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum, Limonene.

According to the note on seller's internet site, the cream was created using data given by a Siberian herbalist, Agafia Jermakowa. It consists in 98% of vegetal ingredients. The ingredients used here go well with European standards, there are organic extracts and cold pressed oils. The cream was tested in an international institute in Ferrara, Italy and in a Russian Academy of Knowledge - it passed the tests positively.

There are food preservatives in this cream. It got ICEA certificate, that means ECO BIO COSMETICS. It's advantages are: no parabens, artificial dyers, silicones, alcohol, synthetic extracts and products coming from reformulation of petroleum.



What do I think about this eye cream?

It has a light consistency, a bit runny but not much. It absorbs well and fast and leaves skin under my eyes definitely softer and well moistened. The scent is weak. This product definitely works well than this Rival de Loop from Rossman stores I have already mentioned, because the moisture is better and when the Russian cream came into my eyes, I had tears in them but no stinging. I also noticed my eyes were less swollen. I really like this product and the price is good compared to the amount - 50 ml is much. Bravo, babooshka! :)