niedziela, 22 stycznia 2017

Van Cleef & Arpels, Oriens edp.

Poopowiadam wam dziś o zapachu, którego buteleczka to istne dzieło sztuki. Nie tylko zresztą flakon budzi me zachwyty, ale i sam zapach zawsze robi na mnie spore wrażenie. Mowa o perfumach marki Van Cleef&Arpels, Oriens.

Co do mojego flakonu, to zakręcona historia. Kilka lat temu miałam kiedyś odkupiony, używany flakon 100 ml. Kosztował mnie sporo, doszłam więc do wniosku, że po prostu zrobię sobie dekant (mówiąc potocznie, przepsikam perfumy z oryginalnego flakonu do nieużywanego atomizera), zostawię sobie zadowalającą mnie ilość i... korek, a resztę z bólem serca sprzedam. Żeby zwróciła się część zakupu. Dlaczego zostawiłam korek, spytacie. Oto, jak wygląda buteleczka z korkiem:


Today I'm going to tell you a story about a fragrance that was locked in a stunning bottle. Not only the bottle delights me, but also the fragrance makes a huge impression. I'm talking about Van Cleef & Arpels perfume named Oriens.

It's a way-out story about my bottle. A few years ago I had a used 100 ml bottle, repurchased from a perfume fan. This bottle cost me much even if it wasn't full, so I came into the conclusion it could be better for me to make decants with a satisfying amount of perfume (a decant means simply the perfume sprayed into a clean, new atomiser) and... a cap and I sold the rest with a pain in my heart. So that the part of my purchase costs was payed off. Why did I leave the cap for me, you may ask. Take a look at the bottle with the cap:




Uwielbiam ten korek i cały flakon :)

I adore this cap and the whole bottle :)


Odkopałam stare zdjęcie moich flakonów perfum Van Cleef&Arpels:

I dug out an old photo of my Van Cleef&Arpels bottles:




A oto jeden z dekantów i mój pozostawiony na pamiątkę korek :D

And here's one of my decants and my cap left as a keepsake :D







Sama marka Van Cleef & Arpels pochodzi z Francji, stworzono ją w 1896 r. Sprzedają ekskluzywną biżuterię, zegarki i perfumy. Dlatego nie dziwię się, że projekt flakonu i rzeczony korek tak mnie zachwyca. Cena już mniej, bo gdy zapach ten był nowością w 2010 r, to flakon 100 ml kosztował ok. 250 zł, a mniejsze pojemności, np. ta 30 ml miały wersję korka bez liści. Obecnie można znaleźć na Allegro cenę ok. 160 zł plus koszt wysyłki za 100 ml.

The brand Van Cleef & Arpels comes from France and it was created in 1896. They sell exclusive jewellery, watches and perfume. That's why no wonder the design of the bottle delighted me. The price delights me less because when this fragrance was new in 2010, the 100 ml bottle cost about 250 zloty and smaller bottles, f. ex. 30 ml one had the cap without leaves. Nowadays you can find this perfume costing about 160 zloty plus shipping/100 ml.


Flakon o pojemności 30 ml:

The 30 ml bottle:



Zapach należy do grupy szyprowo-kwiatowej.

Nuty zapachowe:
nuty głowy: mandarynka, czarna porzeczka, malina
nuty serca: jaśmin, białe kwiaty
nuty bazy: paczula, pralina, bursztyn, wanilia

The fragrance belongs to the chypre-floral group.

Fragrance notes:

head notes: mandarin orange, black currant, raspberry
heart notes: jasmine, white flowers
base notes: patchouli, praline, amber, vanilla


Zapach ten nie należy do killerów, ale jest wyraźnie wyczuwalny, intensywny. Utrzymuje się na mnie bardzo długo. W chwili, kiedy piszę tę recenzję, noszę go przez dokładnie dobę, zdążyłam w międzyczasie wziąć solidny prysznic i jeszcze lekko wyczuwam go na nadgarstku. Z reguły nie przepadam za zapachami z mocno wyraźną paczulą, bo nadaje ona moim zdaniem perfumom czegoś męskiego, czasem jakby ziemistego. W tym zapachu dominuje paczula z maliną, praliną i kwiatami, a całość jest tak niebanalna i pełna niewymuszonej klasy, tak, że czapki z głów. Chyba jeden, jedyny raz zostałam 'kupiona' przez tak mocną paczulę - ale jest ona złagodzona wyraźnie słodkawymi nutami. Sam zapach swoją barwą - bo zapachy też mogą przywodzić na myśl kolory - idealnie współgra z korkiem! Niewiele ma wspólnego z orientem, raczej z łacińskim 'oriens' znaczącym 'rodzący się', jakby wstawał nowy, piękny dzień. Choć Oriens jest jednocześnie dojrzały, spokojny, serio, podniosły, nie pasowałby mi do nastolatki. No, reasumując: choć nie jestem to w 100% ja, to 9, 5 pkt na 10 możliwych należy się jak nic. Tego zapachu się nie zapomina!

This fragrance doesn't belong to the killers but it is intensive and can be clearly spotted. It lasts for a very long time on me. Actually when I'm writing this review, I've been wearing it for exactly 24 hours and I took a long shower in the meantime; I can still detect the fragrance on my wrist slightly. I usually don't like fragrances where patchouli is strong because it makes perfume masculine and somehow soil-like in my opinion. Patchouli with raspberry and praline plus flowers dominate in Oriens, but the whole lot is such not cliche and full of class that isn't stiff - it's a jaw dropper for me. I guess that I was bought by patchouli once - with this fragrance- but the patchouli is bearable here because of a decent amount of clearly slightly sweet notes. The colours of the fragrance - because fragrances can bring colours to your mind - perfectly fits the cap! Oriens hasn't got much in common with orient, more a Latin "Oriens" word, meaning reborn, getting up - as if a new, beautiful day was born. The fragrance is mature, though, calm, serious, somehow solemn, it wouldn't suit a teenager, I guess. All in all, the fragrance isn't 100% me, but 9, 5 out of ten possible points is a proper amount. Oriens is unforgettable!

piątek, 20 stycznia 2017

3 w 1: geometrycznie, holograficznie i multichromowo.

3 w jednym: lakier holograficzny jako kolor bazowy, multichrom jako lakier do stempli i geometryczny wzorek :)

3 in 1: holographic nail polish as a base, multichrome as a stamping nail polish and a geometric pattern :)




Na zdjęciach multichrom uparcie bawił się w chowanego ;)

The multichrome was stubbornly playing hide-and-seek in these photos ;)




Colour Alike+B. Loves Plates, B. a Lagoon & Village V.




Na zewnątrz/outside:






Dziś się streściłam :D Lubicie takie geometryczne wzorki?

Today I was very short (in words - in my entry ;) ). Do you like such geometric patterns?

środa, 18 stycznia 2017

Pepitka z lakierem Essence i płytką Moyra, 101 Angels Will Cry

Lubicie manicure w macie? Ja - od czasu do czasu. Właśnie nadszedł ten czas. I na pepitkę też!

Do you like manicures in matte? Me - from time to time. The time has come. For a houndstooth pattern too!





Przy okazji zakupów w drogerii wypatrzyłam taki oto lakier Essence:

When I was in a store, I spotted such an Essence nail polish:

marka: Essence
kolekcja, nazwa: The Gel Nail Polish, nr 54 Dream On
ilość warstw: 2
wykończenie: żelowe, błyszczące
pojemność, cena: ok. 8 zł/8 ml
moja ocena: 8, 5/10 pkt

brand: Essence
collection, name: The Gel Nail Polish, nr 54 Dream On
number of coats: 2
finish: gelly, glossy
amout, price: 8 ml/a bit less than 2 euro (about 8 PLN)
my rating: 8, 5/10 pnts


skład/ingredients:

ETHYL ACETATE, BUTYL ACETATE, NITROCELLULOSE, ADIPIC ACID/NEOPENTYL GLYCOL/TRIMELLITIC ANHYDRIDE COPOLYMER, ACETYL TRIBUTYL CITRATE, ISOPROPYL ALCOHOL, ISOBUTYL ACETATE, STEARALKONIUM BENTONITE, SUCROSE ACETATE ISOBUTYRATE, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, ALUMINUM HYDROXIDE, CI 19140 (YELLOW 5 LAKE), CI 77491 (IRON OXIDES), CI 77499 (IRON OXIDES), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE).



Dream On ma świetne krycie. Jak na taki jasny odcień, dwie warstwy to naprawdę niewiele. Taki ciepły odcień beżu, bardzo jasny. Uważam go za bardzo udany, bardzo przyjemnie mi się go nosiło. Poza tym świetnie się trzymał, nie odpryskiwał - trzy dni bez praktycznie żadnego śladu znoszenia! Potem zmyłam.

This nail polish has a great opacity. Two coats aren't much for such a light shade. This is a warm light beige. I like this shade a lot, I enjoyed wearing it. It lasted very well, didn't chip off - three days without wearing off! Then I removed it.


Poniżej kłania się moja prawa ręka ;)

Below my right hand says 'hello' to you ;)




A tu płytka Moyra, z której pochodzi ten wzorek - też bardzo przypadła mi do gustu :) A wam?

There's the Moyra stamping plate below. The pattern comes from this one. I like the plate a lot too :) And you?




Do zdobienia użyłam/I used:
Golden Rose, Matte Top Coat; Barry M, Matte Nail Paint, Rhossili; Essence, The Gel, 54 dream on


poniedziałek, 16 stycznia 2017

Zrobić coś dobrego...

Witajcie :)

W dzisiejszym poście będzie trochę prywaty. Opowiem wam o tym, jak w sumie drobna sprawa spowodowała, że serce urosło mi z radości :)

Hello :)

In today's post I'm going to write about some private incidents. I'm going to tell you how all in all, a small thing to do made my heart grow and made it happy :)

Wiecie, że mamy kota i uwielbiamy ten gatunek. Kilka miesięcy temu po drodze spotkałam kocią matkę z trójką dzieci na ulicy. Kotki miały maksymalnie z półtora miesiąca. Postanowiłam, że będę je dokarmiać. Codziennie przychodziłam z jedzeniem, syn ze mną, czasami też mąż. Dokarmiali je też inni ludzie. Mieliśmy nadzieję, że kotki się oswoją, wyłapiemy je i poszukamy dla nich domu. Marzyło nam się również zatrzymanie jednego dla nas.

You know that we have a cat and love these animals. A few months ago I met a female cat with three kittens on the street. These cats were about one month and a half. I decided that I will be feeding them and trying to make them less wild. We - me, my son, sometimes my husband - were going to them everyday with food. Other people were feeding them too. We were going to find a home for the kitties, try to catch them. We also wanted to keep one of them at our home.

Matka była oswojona i ponoć któraś z pań myślała o jej sterylizacji. Niestety, kotki były płochliwe. Poznałam trochę ludzi - większość z nich miała ochotę na najładniejszego kotełka. Niestety, ich podejście do łapania było nieciekawe, w stylu - biegam za kotem bez pomysłu, co powodowało ich większą płochliwość. Ja natomiast miałam inną koncepcję: oswoić, a potem zwabić do transportera za pomocą pysznego jedzonka :)

The mother of these kittens was friendly for people and one of the feeding ladies was thinking about sterilization of the adult. Kittens were scared of people, running away. I got to know a few people and most of them wanted to catch one cat, the prettiest of them. Unfortunately, their way of catching these kittens was bad, in 'I'm-Running-After-The-Cat' style, so the cutesies became even more scared. I had a different idea: to make them more trustful and then cause them want to come into a cat transporter with a help of yummy food :)

Dzikawe kotki boją się ludzkich rąk. Udało mi się podchodzić do nich coraz bliżej, aż w końcu pogłaskałam jednego z nich. Potem drugiego, a na końcu trzeciego, który z początku wydawał mi się najbardziej dziki, ale potem - pewnie dzięki temu, że ludzie nie chcieli go łapać - razem z kocią mamą odprowadzał nas kawałek drogi do domu!

Wild small cats are afraid of human hands. I managed to come closer and closer; finally I stroked one of them. Then the second and third one. The third one seemed the wildest of all at first, but no - I guess that the fact that people weren't chasing him caused that he became braver and even walked us home to some point with his cat mother!

Mój syn wpadł na genialny pomysł. Przyniósł kotom zabawkę, futerko na wędce - bawiły się i polowały na nie jak szalone włącznie z matką. Niestety ludzie znów łapać kotki w chaotyczny sposób i tylko jeden z nich dawał się głaskać. Dzień przed nadejściem srogich mrozów postanowiliśmy złapać kota nr 3, największego, głaskliwego, ewentualnie który inny nam wlezie do transporterka bez użycia siły. Tadam! Wszedł ten, który dawał się głaskać. Kociej mamy wówczas nie było. W domu wniosłam go do łazienki, odseparowałam od naszej kotki i po jakimś czasie wypuściłam z transporterka.

My son had a brilliant idea. He took a toy to the cats, a kind of fishing rod with fur hanging at the end. The kittens started playing and hunting the fur together with their mum. Unfortunately people started catching kittens in a chaotic way again and only one of them was able to stand our caresses. The day before huge frost was to come, we took our cat transporter and decided to catch the cat nr 3, the biggest one, the one who liked our strokes - or whoever of them wants to go into the transporter without using force. There we go and we have cat nr 3 inside! The cat mama wasn't there then. I put the transporter into the bathroom, separated the kitty from our female cat and released the little one from the transporter.

Oto on (bo jak się okazało, to facet):

Here he is (it's a male cat):


Już tego samego dnia kotek zaczął dawać się brać na ręce, co nas bardzo zaskoczyło. Zaskoczyło nas jeszcze bardziej, gdy również w tym samym dniu zaczął mruczeć! Okazało się, że kiciuś bardzo lubi być noszony na rękach! Przezabawnie przypatrywał się z tych rąk naszym twarzom, normalnie jak miesięczna dzidzia :D

The very same day our kitty allowed us to take him on hands, and it surprised us a lot. We were even more surprised when he started to purr on our hands the very same day! It appeared that the kitty liked being on our hands a lot! He was looking at our faces while sitting on these hands - like a one month baby, so funnily :D

Niestety, w ciągu kolejnych dni okazało się, że nasza kotka nie potrafi zaakceptować malucha. Stała się bardzo nerwowa, nie chciała jeść, warczała na kotka, który chciał się z nią bawić. Niestety, miałam takie obawy - nasza schroniskowa kotka warczy i fuka na każdego dorosłego kota, ale miałam nadzieję, że na małego sobie daruje. Nie darowała, w końcu zaczęła go atakować - no i wtedy już wiedziałam, że kotek zamieszka u którejś z chętnych wcześniej na kociego malucha pań. Popytałam, wzięła go kobieta, która już kiedyś adoptowała psa ze schroniska (znam go, przed czasami schroniska był bity, jest spokojny, nieśmiały). Widziałam wcześniej, że ten kocurek psa się nie bał, a pies reagował na niego spokojnie. Pani zapewniła mnie, że gdyby jakimś cudem kotek źle się u nich czuł, to zna osoby, które mają już dwa koty i też chciały kolejnego malucha.

Unfortunately, during the next days it appeared that our adult cat, who had been taken from the animal shelter, doesn't want to accept the kitten. She became very nervous, didn't want to eat, she was barking at the kitty, who wanted to play with her. Unfortunately, I had such fears. She barks at every adult cat she meets, but I hoped she wouldn't do it with the young cat. She did and she finally started attacking him - so I knew I have to give the kitty to another lady who wanted one of the little cats. She had previously taken a dog from an animal shelter (the dog, female, was beaten and she's calm, shy). I had seen before neither the kitty nor the dog were afraid of each other. The lady assured me that if somehow the kitty felt bad at their home, she knows neighbours who have two cats and wanted another one.

A co z kotami z piwnicy? Wyobraźcie sobie, że pracownica piwnicy zamknęła okienka z kotkami w środku, bez matki :( Na szczęście pani, która wzięła od nas maleństwo, znalazła je w tej piwnicy, ma klucz, wchodzi tam i je karmi. Jeśli zobaczę je jeszcze, będę próbowała je łapać w podobny sposób i szukać im domów.

What about the two cats living in the cellar? Can you imagine that a worker closed the windows with the cats inside? With no mother :( Fortunately the lady that took the male kitten from us found out that they are inside, and having the door key she can come inside and feed them. If I see them again, I will try to catch them in the same way and search for some homes for them.



Jak wam się podoba kotek w pralce? ;) Sam tam wlazł.

How do you like the kitty in the washing machine? ;) He went inside because he wanted to :D




Proszę, jaki zrelaksowany na kolanach syna:

Here you go, he's relaxed on my son's knees:




Pazurkowe selfie musi być! ;D

There has to be a nailfie! ;D




Ale do rzeczy. Całe to wydarzenie pokazało mi, że są na świecie ludzie, którym nie jest obojętny los tych najsłabszych. Gdy na świecie tyle hejtu i dbania o powiększanie zawartości, pokaźnych już, portfeli czy o wygodę. Że warto zrobić coś dobrego, że czyni nas to prawdziwie ludzkimi. Nie akceptuję nienawiści i jadu wokół. Niby nie zrobiliśmy z tymi ludźmi wiele, a jednak poczułam, że są na świecie istoty o dobrym sercu. Podbudowałam się jakoś, bo ostatnio czasy w Polsce są trudne. O tym jest ten post. Starajmy się być dobrzy i łączyć, nie dzielić. 

A tak w ogóle to myślimy z mężem o tym, by stać się wegetarianami. I tak rzadko jemy mięso.

But to the conclusion. All this incident showed me that there are people in this world who do care about the weakest ones while there's so much hatred around, when people care for increasing the insides of their already thick wallets or care for convenience. That it's worth to do something good, it makes us true humans. I don't accept hate and venom around. We - our family and the people who cared about the cats - didn't do much but I felt there are good hearted humans around. I felt good, because the latest times in Poland are difficult. The post is about it. Let's try to join, not divide, doing good!

And besides my husband and me are thining of becoming vegetarians. We rarely eat meat, so...


sobota, 14 stycznia 2017

Color Club, Holy Chic i porcelanowe kwiatuszki.

Dziś będzie romantycznie, retro, delikatnie i dziewczęco. Mam nadzieję :D

Today there's going to be romantic here, also retro, subtle and girly. I hope so :D




Jako kolor bazowy posłużył mi nowy lakier.

As a base colour I used a new nail polish.




marka: Color Club
nazwa: Holy Chic
wykonczenie: błyszczące
ilość użytych warstw: 3
pojemność, cena: 7 ml/ok. 12, 5 zł (zestaw miniaturek)
moja ocena: 7/10 pkt

brand: Color Club
name: Holy Chic
finish: glossy
number of coats: 3
amount, price: 7 ml/about 3 euro (a set of miniatures)
my rating: 7/10 pnts


Ni to niebieski, ni to fiolet - choć odbieram go bardziej fioletowo. Lakier ten ma przyjemne, jakby porcelanowe wykończenie. Jeśli chodzi o formułę, wydaje mi się lepsza niż w La Petite Mint-Sieur z tej samej kolekcji, choć najlepiej jest malować paznokieć dość szybko. Czas schnięcia mnie rozczarowuje, ponieważ potrzeba ok. 30 minut, by lakier podsechł, a potem i tak trzeba uważać na wgniecenia. Na jednym ręku pociągnęłam go przyspieszaczem wysychania, bo po 20 minutach nie mogłam zacząć zdobienia, na drugiej zostawiłam go bez przyspieszacza no i przytrafiły się wgniecenia... 
Lakier jest lekko perfumowany.

Neither blue nor purple, I see it more purple though. This nail polish has a lovely, porcelain-like finish. When it comes to the formula, it seems better than in La Petite Mint-Sieur from the same colection, but it's better to paint your nails quite fast. The drying time disappoints me, because you need to wait at least 30 minutes for this lacquer to be almost dry, and then you need to be careful in order not to get indentations. I used a drying fastener on my left hand after about 20 minutes and I left the polish without the fastener on my right hand - there were indentations... This polish is slightly perfumed.




Jest tańszy zamiennik z trochę problematyczną formułą, recenzowałam go tu: klik.

There is a cheaper nail polish in a similar shade with a bit problematic formula too, I had reviewed it here: click.







Malowałam farbkami akrylowymi.

I was painting with acrylic paints.




czwartek, 12 stycznia 2017

Biocura, Lakier do paznokci 05, Kasztan + płytka L026.

Hej :) 

Lubicie ciemne lakiery? Ja - od czasu do czasu, ogólnie wolę te jaśniejsze. Przez bardzo długi czas nie nosiłam tych w  brązowych tonach: nie podobały mi się. Jednak manicure, jakie wam dziś pokażę, spowodowało, że zaczęłam tolerować brąz na paznokciach. Tylko krowa nie zmienia zdania ;D

Hello :)

Do you like dark nail polishes? Me - from time to time, because I prefer these lighter ones in general. I haven't been wearing brown nail polishes for a long time, I didn't like them. A manicure I'm going to publish today made me change my mind and I started tolerating brown on nails. Only cows don't change their minds, as a Polish saying claims ;D


Ale jeden warunek: na brązie muszą być stemple! :D

But there's one condition: there have to be some stamping patterns on the brown! :D





Lakierem bazowym jest Biocura z sieci sklepów Aldi.

The base colour is Biocura nail polish from Aldi chain of stores.



marka: Biocura
nazwa: Lakier do paznokci nr 05, Kasztan
ilość warstw: 2
wykończenie: błyszczące
pojemność, cena: 8, 5 ml/4, 50 zł
moja ocena: 7, 5/10 pkt

brand: Biocura
name: nr 05 Chestnut
number of coats: 2
finish: glossy
price, amount: about 1 euro/8, 5 ml
my rating: 7, 5/10 pnts




Lakier nie zawiera formaldehydu ani jego żywic, DBP, kamfory i toluenu.

This nail polish doesn't contain formaldehyde nor its resins, DBP, camphor and toluene.




Ma bardzo dobrą pigmentację: dwie warstwy starczą do bezproblemowego krycia. Czas schnięcia to ok. 10 minut, może nieco dłużej. Odcień faktycznie kasztanowy - ciemny. Jeśli chodzi o trwałość, to Biocura z top coatem Essence wyglądała stosunkowo dobrze przez 4 dni. Później zaczęły mi przeszkadzać lekko starte końcówki.

This nail polish has a very good pigmentation: two coats are enough for opacity. The drying time is about 10 minutes, maybe slightly longer.  The shade is chestnut-like ineed. A dark one. When it comes to the lasting time, my nails, with the Essence gelly top coat, were looking good for four days. Then I had slightly wiped off tips.






Do zdobienia użyłam/I used:

Biocura, 05, Kasztan (Chestnut); Essence, the Gel, nr 01 (clear); Colour Alike/B. Loves Plates, B. a Red Wine.


Oto, jak stempluje Biocura:

Here's how the Biocura stamps like:



A poniżej płytka, z której pochodzi wzorek. Dostałam ją jako prezent świąteczny od Born Pretty. 

And below a stamping plate that I got from Born Pretty as a Christmas gift. The stamping pattern comes from this plate.




Co sądzicie o tym manicurze, lakierze, płytce?

What do you think about this manicure, nail polish, stamping plate?


wtorek, 10 stycznia 2017

Babydream, Shampoo + Neobio, pasta do zębów z fluorem.

Poopowiadam dziś o dwóch kosmetykach. Przypuszczalnie jeden z nich będzie wam bardziej znany, a drugi mniej lub wcale - więc będzie okazja poznać coś nowego ;)

I'm going to tell you about two cosmetics today. Probably one will be more known than the other - so there will be an occasion to get to know something new ;)




Wielokrotnie czytałam na polskich blogach recenzje szamponu dla dzieci Babydream z Rossmana. Używają go często i dorośli. Skład wydał mi się przyjazny, więc kupiłam. Czy się sprawdził? Jak wiecie, szampony i mydła uczulają mnie najczęściej spośród kosmetyków do pielęgnacji...

I was often reading reviews of a children shampoo Babydream from Rossmann chain of stores on Polish blogs. Adults use it often too. Ingredients seemed OK to me, so I bought it. Does it work well for me? Like you know, shampoos and soaps irritate my skin the most often out of all body care cosmetics...




Otóż kiszka. A już się zachęciłam, a już się cieszyłam, że za 6 zł zdobędę fajny i łagodny kosmetyk. Nic z tego. Miałam po nim świetne, miękkie włosy, ale niestety piekła mnie skóra. Po kilku użyciach na ciele wyskoczyła mi jakaś kaszka (spłukuję szampon pod prysznicem), więc podziękowałam. Życie alergika! Tak więc postanowiłam, że koniec z próbami znalezienia czegoś tańszego od Sylveco, bo jedynie ich szampony, Alterra z Rossmana plus pewien Urtekram działają na moją łepetynę, jak należy. Recenzje innych szamponów, jakie jeszcze się być może ukażą, będą dotyczyć czasów sprzed mojej decyzji p. t. Olewam Testowanie Szamponów. Grrrr!
Kosmetyk się nie zmarnował. Rozcieńczyłam i poszedł do pralki, jako płyn do prania.

Unfortunately, it doesn't work well for me. And I was excited that maybe there will be a shampoo that costs 1, 5 euro and will be fine. I had great hair after washing, soft and pleasant in touch, yet my skin was burning. After a few usages I got some tiny convex spots on my body (I take showers) so I said no, thanks. Life of an allergic! I decided that I'm ending my attempts to find a shampoo that's cheaper than Sylveco because mainly their shampoos, Alterra plus one Urtekram work well for my skin. Reviews of other shampoos that will be published some day will pertain the days before my decision 'I Ignore Testing Unknown Shampoos'. Argh!
The cosmetic hasn't been wasted though. I diluted it and used it as a washing liquid to my washing machine.


Co w składzie może uczulać?

Let's have a look at ingredients. What can irritate?




Na moje oko - czwarte w kolejności, tajemnicze "parfum". Jest wysoko w składzie, a często pod tą nazwą ukrywają się drażniące skórę substancje niewiadomego pochodzenia. Jest też antybakteryjny Zinc Sulfate, potencjalnie toksyczny. Sodium Hydroxide to soda kaustyczna. Z tego, co wiem, neutralizuje się po jakimś czasie (jest potrzebna do zrobienia mydła - środek drażniący). Poza tym składniki wydają mi się łagodne.

I guess this might have been the fourth ingredient, the mysterious 'parfum'. It's high on the list and there are often hidden, allergenic substances of an unknown origin in 'parfum'. There's also antimicrobial Zinc Sulfate, potentially toxic. Sodium Hydroxide - I know that it's highly irritant but it becomes neutral after some time - and it's needed to achieve a soap. Besides the ingredients seem mild to me.


Zapach? No właśnie. Wyraźnie wyczuwalny, kojarzy mi się ze świeżością, czystością, typu proszki do prania. Taki trochę chemiczny. Szampon dobrze się pieni i dobrze domywa. Jeśli was nic nie uczuli, to będziecie mieć dobry, tani kosmetyk! 

Fragrance? Clearly noticeable, it brings freshness to my mind, such kind that washing powders give. A bit chemical one. The shampoo foams well and cleans well too. If you don't get any irritations, you'll have a good and cheap shampoo!


A teraz jeszcze króciutko o paście do zębów, którą kupiłam w sklepie z kosmetykami ekologicznymi.

And now in short about a toothpaste I bought in an online shop with eco cosmetics.




Marka jest niemiecka, a koszt takiej pasty to ok. 7 zł/75 ml.

The brand is German and the cost of such a toothpaste is less than 2 euros/75 ml.




Mam wersję z fluorem i kończę już drugą tubkę. Skład jest do zaakceptowania. Sodium Cocoyl Glutamate - środek powierzchniowo czynny strona ewg klasyfikuje ładnie i co bym stąd wywaliła, to jedynie barwnik. Smak nieprzesadnie ziołowy, a tylko troszkę; taki w sumie nijaki i przez to niespecjalnie charakterystyczny, ale w sumie pasta bardzo dobra. Ładnie się pieni, zęby domywa, brak większych zastrzeżeń. 

I have a version with fluoride and I'm finishing the second tube. Ingredients are acceptable. Sodium Cocoyl Glutamate, a surfactant, is classified very well by ewg site and what I'd remove from the list is only a dye. The taste is moderately herbal, not too much; it's bland actually and not much characteristic but all in all the toothpaste is a very good one. It foams well, cleans well, no bigger complaints.

Mam nadzieję, że te informacje się komuś przydadzą :)

I hope the info will be useful for somebody :)